W ciągu ostatnich dwóch dekad liczba Polaków osiedlających się w Wielkiej Brytanii znacznie wzrosła, zwłaszcza po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Szacuje się, że w 2021 roku w UK mieszkało ponad 900 000 obywateli polskich (ONS, 2021). Choć migracja często wiąże się z nadzieją na lepsze życie, możliwości rozwoju i poprawę warunków finansowych, niesie również za sobą wyzwania, które mają bezpośredni wpływ na zdrowie psychiczne.
Chociaż coraz więcej Polaków w Wielkiej Brytanii zgłasza się po pomoc psychologiczną, poziom ten wciąż pozostaje znacznie niższy niż w przypadku innych grup etnicznych zamieszkujących UK. Dane z raportuMind (2023) wskazują, że osoby pochodzenia polskiego rzadziej niż średnia populacja brytyjska sięgają po psychoterapię – zarówno w sektorze NHS, jak i prywatnym.
To zjawisko nie jest nowe. Już wcześniej badacze z (Krause, Williams i Coppock (2019)
zauważali, że w polskich społecznościach migracyjnych występuje charakterystyczne opóźnienie w korzystaniu z pomocy psychologicznej – często aż do momentu kryzysu psychicznego, załamania w pracy, relacji czy zdrowiu.
W praktyce klinicznej Ośrodka Yellow Scarf często spotykamy osoby, które przez wiele lat „radziły sobie same” – aż do momentu, gdy cierpienie stało się nie do zniesienia. Wielu z nich mówi:
Zrozumienie barier, które stoją na drodze do podjęcia terapii, wymaga uwzględnienia zarówno czynników indywidualnych, jak i kulturowych. Do najczęstszych należą:
Kulturowe dziedzictwo Polski mocno promuje samowystarczalność, wytrwałość w trudzie i unikanie „użalania się nad sobą”. Choć te cechy mogą być zasobem, w kontekście zdrowia psychicznego bywają też pułapką – prowadząc do ignorowania objawów i przeciążenia emocjonalnego.
Doświadczenia z systemem ochrony zdrowia w Polsce (długość kolejek, brak dostępności) oraz nieznajomość systemu NHS sprawiają, że część Polaków nie wierzy, że pomoc psychologiczna może być skuteczna i dostępna.
Choć znajomość angielskiego wśród Polaków w UK rośnie, wiele osób wciąż czuje się niekomfortowo w wyrażaniu trudnych emocji w innym języku niż ojczysty. Psychoterapia to nie tylko rozmowa – to subtelne niuanse, metafory, wspomnienia. Brak terapeuty mówiącego po polsku to bariera, którą trudno przeskoczyć.
Dlaczego czekamy zbyt długo? – głębsza analiza decyzji i lęków przed terapią
Dla wielu Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, decyzja o rozpoczęciu terapii nie jest jedynie kwestią logistyczną czy finansową. To częstoproces wewnętrznej walki z lękiem, wstydem, przekonaniami i oczekiwaniami – zarówno własnymi, jak i społecznymi. Pomimo tego, że dostępność informacji na temat zdrowia psychicznego rośnie, wiele osób nadal czeka, aż objawy osiągną punkt krytyczny, zanim zdecydują się sięgnąć po profesjonalne wsparcie.
W praktyce klinicznej obserwujemy, że osoby trafiające do terapii nierzadko funkcjonują przez długie miesiące, a nawet lata, z nasilającymi się objawami:bezsennością, poczuciem pustki, atakami paniki, chronicznym napięciem. Terapia często rozpoczyna się dopiero po rozpadzie relacji, utracie pracy lub fizycznym wyczerpaniu. Dlaczego dopiero wtedy?
-
Efekt “byle do jutra” i pułapka codziennego funkcjonowania
Codzienność imigranta bywa intensywna. Wypełniona pracą, obowiązkami, często presją finansową i tęsknotą za bliskimi w Polsce. W takim trybie łatwo przyjąć postawę przetrwania – skupienia na tu i teraz, bez czasu i energii na refleksję nad własnym stanem psychicznym. Jak wskazujePolish Psychologists’ Association (PPA, 2022), wielu migrantów adaptuje strategię „zaciśniętych zębów”, ignorując symptomy stresu lub depresji, dopóki nie staną się one paraliżujące.
Decyzja o terapii często rodzi się w cieniu przekonań z dzieciństwa: „nie mazgaj się”, „inni mają gorzej”, „radź sobie sam”. Te głęboko zakorzenione schematy – szczególnie silne w kulturze polskiej – wpływają na sposób, w jaki postrzegamy siebie w kontekście słabości i szukania pomocy (Bilikiewicz, 2011). Dla wielu osób przyznanie, że potrzebują wsparcia, wiąże się z poczuciem porażki.
Terapia oznacza też konfrontację z samym sobą – własnymi uczuciami, traumami, błędami. A to bywa przerażające. W badaniu przeprowadzonym przezBritish Psychological Society (BPS, 2021), aż 46% osób z Europy Środkowo-Wschodniej przyznało, że główną przeszkodą w sięgnięciu po pomoc był właśnie lęk przed odkryciem prawdy o sobie.
-
Przekonanie, że „nie zasługuję”
Część osób – szczególnie kobiety i osoby z doświadczeniem przemocy – nieświadomieumniejsza własne potrzeby. Mówią: „inni mają gorzej”, „to nie jest wystarczający powód, żeby iść na terapię”. Takie przekonania mogą skutecznie blokować decyzję o szukaniu pomocy. Tymczasem każde cierpienie jest ważne – niezależnie od jego przyczyn czy „skali” – i zasługuje na zrozumienie.
-
Niezrozumienie, czym naprawdę jest psychoterapia
Często słyszymy: „Nie wiem, czego się spodziewać”, „A co jeśli terapeuta powie, że coś jest ze mną nie tak?”, „Czy będę musiał/musiała opowiadać o wszystkim?”. Brak wiedzy o przebiegu terapii rodzi obawy. Dla niektórych terapia kojarzy się z filmowym obrazem psychoterapeuty milczącego za biurkiem – zimnego, oceniającego. W rzeczywistości, dobra terapia torelacja oparta na zaufaniu, akceptacji i wspólnym poszukiwaniu znaczenia (Yalom, 2008).
W Yellow Scarf staramy się przełamywać ten lęk już od pierwszego kontaktu – tłumacząc, że pierwsza konsultacja to spotkanie informacyjne, bez zobowiązań. To przestrzeń, by zrozumieć, czy terapia to właściwa droga – i jaka forma wsparcia będzie najodpowiedniejsza.
Bariery – czyli dlaczego NIE sięgamy po pomoc, język i kultura – „Nie umiem powiedzieć, co czuję… po angielsku”
Jedną z najczęściej wskazywanych przeszkód w korzystaniu z pomocy psychologicznej przez Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii jest bariera językowa. Choć wielu z nas dobrze posługuje się angielskim w codziennym życiu, rozmowa o emocjach, traumach czy wewnętrznych konfliktach wymaga znacznie więcej – to język subtelności, niuansów i osobistych metafor.
Badania pokazują, że możliwość prowadzenia psychoterapii w języku ojczystym znacząco wpływa na poczucie bezpieczeństwa, komfortu i skuteczność procesu terapeutycznego. Osoby korzystające z terapii w języku obcym częściej zgłaszają trudności w wyrażeniu emocji i poczucie niezrozumienia (Altarriba i Basnight-Brown, 2011)
Język to jednak nie tylko słowa, ale również kultura. Polacy nierzadko mają inne sposoby przeżywania i wyrażania emocji niż osoby wychowane w kulturze brytyjskiej. Jak zauważa Leader (2019), brytyjski styl komunikacji w terapii może być postrzegany jako chłodny lub zbyt zdystansowany, podczas gdy Polacy częściej posługują się stylem bardziej ekspresyjnym, nacechowanym emocjonalnie. Ten rozdźwięk bywa przyczyną niezrozumienia – pacjent nie czuje się widziany lub wręcz ma wrażenie, że jego emocje są bagatelizowane.
Przykład z praktyki klinicznej: Klientka w średnim wieku opowiadała o doświadczeniu terapii w języku angielskim w ramach NHS. Mimo że terapeutka była kompetentna, kobieta poczuła się niezrozumiana, gdy opowiedziała o „ucisku w sercu” w kontekście tęsknoty za krajem. Dla niej było to bardzo realne doświadczenie somatyczne – dla terapeutki brzmiało to jednak zbyt dosłownie. Brak wspólnej przestrzeni kulturowej sprawił, że relacja terapeutyczna się nie utrzymała.
Stygmatyzacja i przekonania o terapii – „Nie jestem wariatem”
Choć coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, to wiele osób nadal uważa terapię za coś wstydliwego. W polskiej kulturze – szczególnie wśród osób wychowanych w latach 80. i 90. – panuje silne przekonanie, że o problemach „się nie mówi” albo że „każdy ma ciężko, a trzeba sobie radzić”.
Te postawy mają swoje źródła w naszej historii – życie w okresie transformacji, dążenie do „zaradności”, unikanie słabości, wstyd jako element społecznego wychowania. Dla wielu Polaków proszenie o pomoc nadal bywa równoznaczne z przyznaniem się do porażki. Jak wykazano w badaniu University of Glasgow (2020), poziom stygmatyzujących przekonań dotyczących zdrowia psychicznego wśród Polaków mieszkających w UK jest istotnie wyższy niż u Brytyjczyków.
Dr Agnieszka Truszczyńska z Oxford Health NHS Foundation Trust zauważa:
„Nadal pokutuje przekonanie, że psychoterapia to ostateczność. Że idą tam ludzie „słabi psychicznie”. To się zmienia, ale wolno. A tymczasem skuteczność terapii rośnie, gdy interwencja następuje wcześnie, nie dopiero po załamaniu”.
Rodziny często przekazują te wzorce z pokolenia na pokolenie. Osoby młodsze, które chcą skorzystać z pomocy, czują opór nie tylko w sobie, ale i w swoim otoczeniu – bo „co powie mama”, „co pomyślą znajomi”, „czy ktoś się nie dowie?”. Takie obawy bywają paraliżujące.
Dostępność, czas i koszty – „Nie mam jak, nie mam kiedy”
Wielu Polaków pracuje w trybie zmianowym – na budowie, w logistyce, opiece, hotelarstwie czy gastronomii. Praca w różnych godzinach, brak możliwości planowania tygodnia z wyprzedzeniem, opieka nad dziećmi, zmęczenie – to wszystko sprawia, że znalezienie czasu na regularną terapię jest po prostu trudne.
Dodatkowo w świadomości wielu osób pokutuje przekonanie, że terapia to luksus – coś dla ludzi bogatych albo „tych, co mają czas”. Psychoterapia kojarzona jest z kosztami – nawet jeśli nie są one wygórowane, bywają nieosiągalne dla osób pracujących na najniższej krajowej lub wysyłających część zarobków do Polski.
System NHS oferuje darmową pomoc, ale – jak pokazuje raport BACP (2021) – średni czas oczekiwania na terapię poznawczo-behawioralną (CBT) wynosi od 10 do 24 tygodni. Co gorsza, tylko 3% terapeutów pracujących w ramach NHS posługuje się językiem polskim (dane z Freedom of Information Request, 2022).
Z naszych doświadczeń w Yellow Scarf wynika, że pacjenci często rezygnują z terapii w ramach NHS właśnie ze względu na bariery językowe, brak ciągłości (zmiana terapeuty) i niewielką elastyczność godzin spotka

ń.
Kiedy jednak sięgamy po pomoc? Statystyki i obserwacje z praktyki
Na podstawie analizy danych z Ośrodka Yellow Scarf Support oraz zebranych raportów z ostatnich 12 miesięcy można wyróżnić sześć najczęstszych powodów, dla których Polacy zgłaszają się na psychoterapię w UK:
Studium przypadku – historia pani Małgorzaty
Pani Małgorzata (lat 39), samotna matka wychowująca dwóch synów, zgłosiła się do Yellow Scarf w związku z nawracającymi objawami depresji, drażliwością i trudnościami w relacji z nastoletnim dzieckiem. Wcześniej dwukrotnie korzystała z pomocy psychologa w Polsce, ale – jak sama przyznaje – „zawsze się to urywało, bo praca, bo życie, bo myślałam, że nie jest ze mną tak źle”.
Po 9 miesiącach mieszkania w UK i pracy w opiece, objawy nasiliły się. Codzienne funkcjonowanie stawało się coraz trudniejsze:
„Nie miałam siły rano wstać. Krzyczałam na dzieci, potem płakałam. Nikomu nie mówiłam, bo przecież tu w Anglii wszyscy jakoś dają radę”.
Po trzech sesjach konsultacyjnych pani Małgorzata rozpoczęła terapię indywidualną w nurcie integracyjnym (psychodynamicznym i systemowym) z polskojęzyczną terapeutką. Równolegle została zaproszona do udziału w grupie wsparcia dla kobiet– w ramach fundacji Yellow Scarf CIO.
Już po 6 tygodniach deklarowała:
„Pierwszy raz od dawna mam wrażenie, że ktoś mnie rozumie. To nie tylko o terapię chodzi, ale o to, że przestaję się wstydzić tego, że nie daję rady”.
Po 9 miesiącach terapii pani Małgorzata wróciła na pół etatu do pracy i nawiązała stabilną relację z partnerem.
To historia, która pokazuje, że:
-
dostępność terapii w języku ojczystym ma znaczenie,
-
łączenie terapii indywidualnej z grupową może przynieść najlepsze efekty,
-
zmiana jest możliwa nawet po latach „radzenia sobie” na własną rękę.
Jak radzimy sobie „po polsku”? – próby samopomocy, grupy nieformalne, duchowość, poradnictwo
W obliczu trudności psychicznych Polacy w Wielkiej Brytanii często sięgają najpierw po strategie „domowe”, zakorzenione w kulturze, doświadczeniu wspólnotowym i przekonaniach wyniesionych z Polski. To naturalny mechanizm – zanim zdecydujemy się na pomoc profesjonalną, próbujemy poradzić sobie sami lub z pomocą bliskich. W kontekście migracji ten wzorzec przybiera jednak charakterystyczne formy.
Rozmowy z rodziną i przyjaciółmi – czyli „nie jestem sam”
Jednym z najczęstszych sposobów radzenia sobie z kryzysem emocjonalnym jest rozmowa z bliskimi. W polskiej kulturze wsparcie społeczne odgrywa ważną rolę – nawet jeśli nie jest to wsparcie profesjonalne. Często jednak rozmowy te – choć potrzebne – mają swoje ograniczenia. Brakuje w nich neutralności, uważnego słuchania bez radzenia, a czasem pojawia się lęk przed byciem ocenionym („nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”).
W badaniu CBOS (2020) 42% Polaków deklarowało, że w obliczu problemów psychicznych w pierwszej kolejności porozmawialiby z rodziną lub znajomymi, a dopiero 13% wskazało na psychologa. W kontekście emigracyjnym, kiedy sieć wsparcia bywa ograniczona, ta strategia może nie wystarczyć – prowadząc do samotności i chronicznego napięcia.
Fora i grupy w mediach społecznościowych
Polacy w UK coraz częściej korzystają z nieformalnych grup wsparcia na Facebooku, forach czy komunikatorach. Grupy typu „Polacy w Londynie”, „Polskie mamy w UK” czy „Pomoc psychologiczna emigracja” skupiają dziesiątki tysięcy osób. Wątki o tematyce zdrowia psychicznego są tam powszechne – od zapytań o polecanych terapeutów, po porady typu „jak sobie radzić z atakami paniki”.
Choć takie miejsca oferują pewien rodzaj wsparcia, niosą też ryzyko dezinformacji. Często pojawiają się tam uproszczone diagnozy („to na pewno borderline”), błędne porady („odstaw leki, medytuj”) lub krytyka wobec korzystania z terapii („rozpieszczanie się”).
Jak pokazują badania Greengard (2021), grupy online mogą pełnić funkcję tymczasowego wsparcia, ale nie zastąpią profesjonalnej pomocy. Co więcej, mogą wzmacniać mechanizmy unikania – skoro „inni mają tak samo”, nie trzeba nic zmieniać.
Duchowość i religia – zaufanie do Boga, a nie terapeuty
Dla wielu Polaków duchowość odgrywa ważną rolę w życiu – także w radzeniu sobie z cierpieniem psychicznym. Modlitwa, rozmowy z kapłanem, udział w rekolekcjach, czytanie Pisma Świętego – to praktyki, które dają ukojenie, sens i poczucie przynależności. Warto podkreślić, że duchowość nie jest przeciwieństwem psychoterapii – przeciwnie, dla niektórych osób może być ważnym zasobem.
Jednak w niektórych przypadkach duchowość bywa stosowana jako strategia unikania – np. gdy osoba doświadcza poważnych objawów depresji, ale tłumaczy je jako „próbę wiary” lub „karę za grzechy”, zamiast poszukać realnego wsparcia. Kiedy kapłani nie są przygotowani do rozpoznawania problemów zdrowia psychicznego, mogą nieświadomie odwodzić wiernych od terapii.
Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (2022), ponad 75% Polaków deklaruje, że wiara pomaga im w trudnych momentach. Warto jednak pamiętać, że psychoterapia i religijność mogą się wzajemnie wspierać – ale nie powinny się wykluczać.
Poradnictwo telefoniczne i wsparcie doraźne
Niektóre osoby, zanim zdecydują się na terapię, korzystają z telefonicznych linii wsparcia – jak Samaritans, Mind, czy też polskojęzyczne infolinie prowadzone przez organizacje migracyjne. Jest to forma wsparcia kryzysowego, która często ratuje zdrowie i życie.
Z naszych doświadczeń w Yellow Scarf wynika, że wielu pacjentów trafia na terapię właśnie po kontakcie z infolinią – to często pierwszy krok, który daje poczucie ulgi i nadziei. Warto jednak pamiętać, że takie formy pomocy nie zastępują psychoterapii – mogą natomiast pełnić rolę „mostu” pomiędzy kryzysem a długoterminowym wsparciem.

Jakie formy terapii najczęściej wybierają Polacy w UK?
Na podstawie statystyk naszego Ośrodka oraz analizy trendów w wyszukiwarkach (Google UK, 2024) najczęściej wybierane formy pomocy to:
Terapia indywidualna online w języku polskim
⠀Największą popularnością cieszą się sesje prowadzone w godzinach wieczornych, dostępne z każdego miejsca w UK. Format online niweluje barierę logistyczną, a jednocześnie daje poczucie komfortu.
Grupy wsparcia i grupy terapeutyczne
Dzięki współpracy z fundacją Yellow Scarf CIO możliwe jest dołączenie do grup terapeutycznych dla osób uzależnionych, współuzależnionych, doświadczających lęków lub depresji. Koszt – od £50 miesięcznie – czyni tę formę wyjątkowo dostępną.
Terapia rodzinna z dwoma terapeutami
⠀Model pracy z rodziną prowadzony przez dwóch specjalistów cieszy się szczególnym uznaniem – zwłaszcza gdy trudność dotyczy dziecka lub relacji partnerskiej. Dostępny w całości online.
Co działa? Skuteczność psychoterapii w liczbach – rzetelne dane i praktyczne wnioski
Decyzja o podjęciu terapii psychologicznej często wiąże się z pytaniami: Czy to mi naprawdę pomoże?, Czy warto inwestować czas i pieniądze?, Czy nie wystarczy poczytać książki albo porozmawiać z kimś życzliwym?
Na szczęście nauka zna odpowiedzi na wiele z tych pytań. W ciągu ostatnich dekad zgromadzono ogromną liczbę dowodów wskazujących, że psychoterapia – prowadzona przez wykwalifikowanych specjalistów – jest jedną z najskuteczniejszych form leczenia i prewencji zaburzeń psychicznych (Wampold & Imel, 2015).
Psychoterapia naprawdę działa – nie tylko „na chwilę”
W metaanalizie Wampolda i Imela (2015), która objęła ponad 300 badań klinicznych, wykazano, że osoby uczestniczące w terapii osiągają wyniki lepsze niż 80% tych, którzy z niej nie skorzystali. Co więcej – efekty terapii są często długotrwałe i obejmują nie tylko poprawę objawów (np. lęku czy depresji), ale też wzrost samoświadomości, jakości relacji i lepsze radzenie sobie z emocjami.
Terapia psychodynamiczna i integracyjna – głębokie i trwałe zmiany
W naszym ośrodku koncentrujemy się przede wszystkim na terapii integracyjnej oraz psychodynamicznej – podejściach, które opierają się na głębokim zrozumieniu przyczyn cierpienia psychicznego, relacji rodzinnych i nieświadomych wzorców zachowania.
Badania Fonagy i Batemana (2017) potwierdzają, że podejścia psychodynamiczne – choć mniej „szybkie” niż np. CBT – oferują równie skuteczne, a często trwalsze efekty u pacjentów z zaburzeniami nastroju i lękami. Metaanalizy sugerują, że ich skuteczność w leczeniu depresji jest porównywalna do terapii poznawczo-behawioralnej, a utrzymywanie się efektów po zakończeniu terapii może być dłuższe (Shedler, 2010).
Dane:
Psychoterapia psychodynamiczna wykazuje efektywność kliniczną na poziomie d = 0.71 (średni efekt), a po 12 miesiącach od zakończenia terapii nadal utrzymuje się efekt d = 0.58 (Shedler, 2010).
Język ma znaczenie – psychoterapia po polsku to lepsze zrozumienie i większe bezpieczeństwo
Osoby, które mogą wyrażać swoje emocje, wspomnienia i myśli w języku ojczystym, osiągają lepsze wyniki w terapii. Badanie Chung i in. (2019) pokazało, że poziom zadowolenia z terapii prowadzonej w języku ojczystym był o 37% wyższy niż w przypadku terapii w języku obcym.
„Zanim zdecydowałam się na terapię po polsku, byłam na kilku sesjach w NHS – i choć terapeuta był miły, nie czułam, że mogę być sobą. Po polsku opowiadam o emocjach tak, jak je czuję, a nie tak, jak potrafię je przetłumaczyć” – relacja naszej pacjentki, Anna, lat 35.
To szczególnie istotne dla osób doświadczających traumy, depresji czy lęków – gdzie niuanse językowe odgrywają ogromną rolę w zrozumieniu i leczeniu doświadczeń emocjonalnych (Altarriba & Basnight-Brown, 2011).
Terapia grupowa + indywidualna = podwójna korzyść
Wieloletnie badania Yaloma i Leszcza (2005) wskazują, że połączenie terapii indywidualnej z grupową ma ogromny potencjał terapeutyczny. Uczestnicy takich „hybrydowych” programów częściej mówią o głębszym wglądzie, większym poczuciu przynależności i szybszym postępie.
Z naszego doświadczenia w Yellow Scarf wynika, że osoby, które korzystają z obu form, rzadziej przerywają terapię i są lepiej przygotowane do samodzielnego funkcjonowania po zakończeniu procesu terapeutycznego.
Efekty wg Yalom & Leszcz (2005):
-
Redukcja objawów depresyjnych: średnio o 45%
-
Wzrost satysfakcji z relacji interpersonalnych: +52%
-
Mniejsze ryzyko nawrotu: o 31% w porównaniu do terapii wyłącznie indywidualnej
Gdzie i jak szukać pomocy?
Jeśli szukasz pomocy psychologicznej w Wielkiej Brytanii i zależy Ci na pracy w języku polskim, zrozumieniu Twojej sytuacji kulturowej i przystępnych kosztach – jesteś we właściwym miejscu.
W Yellow Scarf Support oferujemy szeroką gamę usług terapeutycznych:
-
Terapia indywidualna online z polskojęzycznymi terapeutami – dla osób dorosłych, młodzieży i rodziców.
-
Grupy terapeutyczne – tematyczne i rozwojowe, w bardzo przystępnych cenach (już od £50 miesięcznie).
-
Terapia rodzinna – prowadzona przez duet doświadczonych terapeutów systemowych.
-
Wsparcie w wyborze terapeuty lub psychiatry – jeśli nie jesteś pewny, od czego zacząć.
Zapisy i kontakt:
Nasi terapeuci to certyfikowani specjaliści z doświadczeniem zarówno w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii. Dbamy o etykę, dostępność i jakość pracy – zgodnie z zasadami BACP, PACP, HCPC, ACCPH oraz AP
Pozostaw komentarz
Pola oznaczona * są wymagane. Twój email nie będzie opublikowany ani udostępniony.